Nigdy nie lubiłem gotować, a w szczególności na jachtach, gdzie kuchnia podskakuje na fali, w ciasnym pomieszczeniu śmierdzi i słona woda kapie na głowę z pokładu. Może dlatego bardzo szybko robiłem kolejne stopnie żeglarskie, że dowódca, czyli kapitan albo skipper, w polskiej tradycji żeglarskiej zwolniony jest z gotowania.
Dla tych oto przyziemnych pobudek zostałem kapitanem jachtowym w dość młodym wieku. I jak na ironię losu mój pierwszy wielki rejs dookoła Ameryki Południowej odbyłem na jachcie „Śmiały” w charakterze kucharza, bo tylko tak mogłem zabrać się na wyprawę.
Ta niezwykła pozycja kuka, który jest równocześnie kompetentnym kapitanem pozwoliła poczynić szereg ciekawych obserwacji i o tym jest moja książka „Kapitan kuk”.
kapitan kuk Nigdy nie lubiłem gotować, a jak na ironię losu mój pierwszy wielki rejs dookoła Ameryki Południowej odbyłem w charakterze kucharza, bo tylko tak mogłem zabrać się na wyprawę.
regaty OSTAR 1972 Złożyłem w roku 1968 propozycję wysłania naszego reprezentanta na regaty OSTAR 1972 i zgłosiłem również swoją kandydaturę.
Polonezem dookoła świata Okrążyłem Przylądek Horn i wpisałem się na ekskluzywną listę samotnych żeglarzy, którzy opłynęli świat w Ryczących Czterdziestkach.