W moim dorobku jest kilkanaście książek. Niektóre z nich ukazały się także w językach: czeskim, rosyjskim, węgierskim.
Nakład wszystkich wydań i tłumaczeń przekracza milion egzemplarzy.
Książki poświęcone samotnemu rejsowi "Poloneza" (72/73) stały się inspiracją do powstania pracy magisterskiej Joanny Miłto na Uniwersytecie Gdańskim [plik PDF 1,1 MB].
Inna praca magisterska pt."Trzy szkice do monografii życia, działalności sportowej i twórczości Krzysztofa Baranowskiego - żeglarza i pisarza" [plik PDF 1,2 MB]. autorstwa Magdaleny Mleczko z Krakowa właśnie do mnie dotarła.
Wreszcie praca doktorska zasygnalizowana w "poczcie butelkowej " to "Autobiografie polskich sportowców samotników", napisana pod kierunkiem prof. dr hab. Urszuli Kaczmarek w Instytucie Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu przez Małgorzatę Okupnik. Można poczytać w "Uniwersum oka". W formie książkowej wydała Oficyna TUM (Gniezno 2005).
Siedzę w domu lub kiwam się na morzu i nawet ne wiem, że rozbierają mnie na czynniki pierwsze :)
Zdarzają się jednak normalni Czytelnicy, którzy piszą zwyczajnie i od serca:
Dzień dobry :)
Tak właściwie to nie sądziłam, że będę mogła do Pana napisać. Wczoraj skończyłam czytać Pana kolejną książkę "Zapiski najemnego żeglarza", a moją pierwszą był "Samotny żeglarz". Szczerze powiedziawszy to jest duży sukces (również z Pana strony), bo ja nigdy nie lubiłam czytać książek, a teraz robię to z wielką przyjemnością :))
Chcę Panu "powiedzieć" do czego zmobilizowały mnie te książki: ukazały mi siłę walki, której mi ostatnio często brakuje...pomogły mi przywrócić moją wyobraźnię, o której zapomniałam... ukazały mi coś nowego... coś, czego szukałam...
Agata Krukowska (19)
Ja króciutko... właśnie powróciłam z rejsu i tu chcę zamieścić podziękowania skierowane ku kapitańskiej osobie za te kilka książek, które wyszły spod Pana pióra. Uratowały mnie przed nudą w czasie pomiędzy wachtami i nierzadko powodowały uśmiech, zdziwienie i podziw. Pozwoliły na spędzenie kilku miłych chwil z tekstem pisanym na papierze, co zdarza mi się niestety dość rzadko. A, co więcej, zachęciły do sporządzania własnych notatek i zapisywania ciekawszych dialogów na morzu.
Będę polecać je wszystkim znajomym żeglarzom... książki oczywiście, nie moje notatki :-)
Pozdrawiam niestety już z lądu, ale za to bardzo serdecznie.
Kamila Panasiuk (19)
marinnn@onet.eu
Z niecierpliwością czekam na wznowienie nakładów Pana książek, bo nigdzie nie można ich dostać. Dzięki ich lekurze pokochałam morze i choć, kiedy przeczytałam moją pierwszą ksiażkę Pana autorstwa, mieszkałam 500 km od morza, teraz mieszkam 500 m, a bywało nawet 20 m i przypuszczam, że jest w tym Pana zasługa.
Ilona M. (33)
Francja