Szukaj na stronie    
   
· O sobie · Jachty · Rejsy · Książki · Filmy ·  Wywiady · Publicystyka · Oferta · Kontakt · Dziennik · Poczta butelkowa ·
Pływamy nocą
 

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Żagle", nr 6/2004

 

Żegluga nocą to świat innych doznań,ale też i dodatkowych zagrożeń.Skończyła się wakacyjna,dzienna wycieczka,zaczął się prawdziwy rejs.Czy jesteśmy dobrze przygotowani do tej nowej sytuacji?

Pamiętam pierwszą noc w swoim pierwszym samotnym rejsie na Bałtyku („Zenit” 1969).Czerń nocy wydawała się wciskać w uszy i nie dość,że nic nie widziałem to jeszcze nic nie słyszałem.W sposób oczywisty emocje przytłumiły normalne instynkty.Bo nie zdarza się, by rzeczywiście nie było NIC widać i nie było żadnych słyszalnych dźwięków.
Problem w tym,że pływając nocą trzeba bardziej wypatrywać i intensywniej słuchać.A żeby lepiej widzieć trzeba ograniczyć światła „własne” – blask oświetlonej kabiny może razić sternika,nie zabezpieczone bulaje kładą smugi światła na wodzie itp.Wszelkie hałasy we wnętrzu jachtu zakłócają normalne odgłosy żeglugi i mogą, na przykład, zagłuszyć dźwięk spadającej nakrętki z topu masztu.A co ten dźwięk może oznaczać łatwo sobie dopowiedzieć.

Nocą łatwiej wypada się za burtę niż za dnia – bo nie widać właśnie nadbiegającej złośliwej fali,bo wzrok zawodzi i nie udało się uchwycić wanty,bo sternik nie widzi załoganta,który właśnie poszedł na dziób.Klasycznym niemal wypadkiem jest załatwianie swojej potrzeby za burtę – żeglarz skrępowany przenośnie i dosłownie (opuszczone gatki blokują nogi) staje się bezbronną ofiarą byle większej fali.
Również inne wyjścia na pokład: „na chwilę”,”na papieroska”,”rozejrzeć się” są potencjalnym zagrożeniem i powinny postawić kapitana w stan gotowości.Prawda jest bowiem taka,że nocą znacznie trudniej wykonać manewr „człowiek za burtą”...

Przyznajcie Panowie Kapitanowie – ile razy ćwiczyliście ten manewr po ciemku?! Za siebie odpowiem – bardzo rzadko.Z tej to prostej przyczyny nie jesteśmy (nie jesteście!) przygotowani do tego manewru,ani psychicznie ani organizacyjnie ani technicznie.
Również  wychodzenie na pokład na wachtę,a więc obowiązkowe,musi stanowić odpowiednią procedurę: ubranie się pod pokładem,założenie pasa bezpieczeństwa,otwarcie zejściówki i wczepienie się w linę bezpieczeństa jeszcze przed wyjściem z zejściówki ( na małych jachtach zdarzało się,że podrzut fali katapultował żeglarza z zejściówki)) i zameldowanie się oficerowi.
Na większych jednostkach jak „Fryderyk Chopin” zamyka się na głucho zejściówkę dziobową,a ruch przez zejściówkę rufową jest kontrolowany przez oficera.Każdy schodzący i wychodzący musi się meldować,a na koniec i początek wachty odbywa się skrupulatne odliczanie ludzi.
Nie są to wszystko gderania starego kapitana.Pragnę przypomnieć,że Eric Tabarly,żeglarski idol Francji i całego świata,który nie lubił nosić szeleczek,ani dniem ani noca, wypadł za burtę w czasie refowania grota w środku nocy i mało kompetentna załoga nie była w stanie go odszukać.

Światła
Własne światła nawigacyjne należy nosić od zmroku do świtu oraz w czasie mgły nie tłumacząc się „słabymi akumulatorami”.To jest nasza przepustka do bezpiecznej żeglugi nocą.W razie czego latarką lub aldisem należy świecić po żaglach.
Trzeba też rozpoznawać światła innych statków i,co ważniejsze,przewidywać ich kursy i odpowiednio reagować lub –wręcz przeciwnie – nie zmieniać kursu.Tragedii „Bieszczad” zepewne udałoby się uniknąć,gdyby obydwie jednostki uczestniczące w katastrofie nie wykonywały zwrotów...
Nie łudźmy się,że każdy nawigator będzie pamiętał wszystkie światła wszystkich statków,miejmy na pokładzie Międzynarodowe Przepisy o Zepobieganiu Zderzeniom na Morzu albo oddzielną tablicę z zestawem różnych świateł i nie wstydźmy się konsultować przy każdej wątpliwości.

Charakterystyki świateł
Powiadają niektórzy,że „jak się ściemni to się rozjaśni”.W dużej mierze powiedzenie trafne – nasza pozycja na morzu staje się bardziej ewidentna jeśli o zmroku zapalą się latarnie morskie na brzegu,światła nabieżnikowe czy sektorowe.Gorzej, gdy szukamy wejścia do portu czy mariny,a tu zabłysło całe miasto feerią świateł, wśród których za cholerę nie można wypatrzyć tych,które nas interesują.
Wszystkie światła nawigacyjne mają swoje charakterystyki – kolor,okres,częstotliwość.Lepiej ich nie mylić.
 
Już kilka polskich jachtów próbowało okrążać latarnię morską Jastarnia sądząc,że to kraniec półwyspu (latarnia Hel).Choć trudno wyjaśnić taką pomyłke, co najmniej jeden jacht sztrandował na plaży.
Ważnym momentem jest odsłonięcie się kolejnej latarni morskiej,najczęściej zwiastowane łuną na niebie.Już wtedy,patrząc na ten odblask na chmurach można liczyć sekundy okresu trwania światła i przerwy.Gdy wymawia się cyfry głośno,czas zbliżony jest do sekund .Potem te wartości należy potwierdzić stoperem mierząc wielokrotność okresów (np. 10 x ).
   Ustalenie właściwej charakterystyki światła jest kluczowe dla prawidłowego odczytania nazwy latarni morskiej – pomyłka może bardzo drogo kosztować.Zakładam, że na pokładzie znajduje się wymagany Spis Świateł.
Moment odsłonięcia światła latarni (jeśli już ją zidentyfikowaliśmy) daje nam przybliżoną pozycję,gdyż namiar na  nią stanowi jedną linię pozycyjną,a zasięg (widzialność) – drugą.Zasięg każdej latarni morskiej podany jest w Spisie Świateł.
Przy odosobnionych przeszkodach nawigacyjnych stosuje się oznakowanie światłami systemu kardynalnego – odpowiednie światła rozmieszczone są (najczęściej na bojach) w ćwiartkach (kwadrantach) kierunków geograficznych.

światła wokół niebezpieczeństwa
Dla zapamiętania ilości błysków świateł tego systemu można przyporządkować godzinom tarczy zegara ustawionego godziną dwunastą na północy.Światła kwadrantu wschodniego (godzina trzecia) będą błyskały trzykrotnie,południowego (godzina szósta) sześciokrotnie i zachodniego (godzina dziewiąta) dziewięciokrotnie.
Nie należy przy tym sądzić,że światła będą rozmieszczone „podręcznikowo” z każdej strony świata.Zazwyczaj jedna boja określa,która strona jest żeglowna,a która grozi niebezpieczeństwem.Trzeba trochę wyobraźni,by to rzeczywiste niebezpieczeństwo właściwie umiejscowić.

Wejście do portu
Każdorazowe wejście do portu nocą to ryzykowne przedsięwzięcie i jeśli nie znamy dobrze tego akwenu,lepiej zaczekać do rana.Najlepsza pora to świt,gdy światła jeszcze się świecą,a już wszystko widać gołym okiem.
Poruszanie się w pobliżu wielkich portów (czytaj wielkich miast) to 
wchodzenie w nabieżnik
walka o odszukanie tych właściwych świateł nawigacyjnych wśród rozlicznych innych.W szczególności męczące są kolorowe,migające reklamy,światła na skrzyżowaniach oraz samochody błyskające zupełnie irracjonalnie  kierując ku nam przez chwilę swoje reflektory.
Samych świateł nawigacyjnych też jest dość dużo i niektóre nie są nam do niczego potrzebne,ale zanim dojdziemy do tego wniosku stracimy czas na sprawdzanie ich charakterystyki.Dobrze jest więc rzucić na chwilę kotwicę (jeśli głębokość stosowna i okoliczności pozwalają) i dokładnie rozeznać, co gdzie się znajduje i do którego wejścia powinniśmy zmierzać.
Jeśli mimo wszystko manewrujemy na redzie portu szukajmy nabieżników  - nawet jeśli nie prowadzą do właściwego dla nas basenu portowego,to przynajmniej pokazują bezpieczną drogę,z której w każdej chwili możemy się wycofać kontrkursem.

Najistotniejsze jest znalezienie takiego znaku nawigacyjnego,który z całą pewnością identyfikujemy na mapie.Nie spuszczajmy go z oka,bo właśnie z mapy odczytamy,jaki następny znak jest nam potrzebny i w jakim namiarze go szukać.Zapewniam,że pogubić się bardzo łatwo.
Najmniej problemowe są światła sektorowe,zarówno wskazujące niebezpieczeństwa jak i właściwą drogę do portu czy miedzy wyspami.Z wielkim sentymentem wspominam ostrą żeglugę nocą wśród szkierów Alandów („Merkury” 1969),gdzie prowadziły mnie bezbłędnie światła sektorowe odsłaniające się zawsze w tym momencie,kiedy wydawało mi się,że kolejną wysepkę na pewno rozjadę.

Gdy świt wyzwala nas z depresji nocy wszyscy oddychamy z ulgą.Te momenty na długo pozostają w pamięci.Czy wschód słońca nad spokojną taflą morza czy też chorobliwe zabarwienie nieba nad sztormowym,rozkołysanym morzem, kolejny dzień wita się z radością.Bo światło dnia niesie nową nadzieję,że jednak gdzieś dopłyniemy.A jeśli udało nam się wejść nocą do portu w szczególnie trudnych warunkach,zdarza się,że radość nie pozwala nam zasnąć aż do rana.Bo noc to wielkie wyzwanie dla żeglarza.

 
Ranking stron żeglarskich
 
Wykres biegunowych?
Czytelnik pyta
Twój jacht tonie!
Artykuł w nr.5 "Jachtingu"
Czemu jacht się przechyla?
A czasem nawet tonie!
Dookoła świata? Zaplanuj rejs.
Artykuły w "Jachtingu" 12.09,1-3.10
Non-stop Asi czyli mantryzacja obyczaju II
Komentarz niepotrzebny
Rekordzistki
"Jachting" 10/2009
ABC - Radarowe gry wojenne
nr 11 "Jachtingu"
ABC - Jak oswoić radar
N 10.09 "Jachtingu"
ABC - Mapy elektroniczne codziennego użytku
Jachting 9.2009
ABC - Wyświetlacze
nr.8 "Jachtingu"
ABC - Jak współpracować z satelitami
Co wycisnąć z GPS
W drodze na kotwicowisko
"Jachting" nr.5
ABC - Zanim wyruszysz w morze - jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś
Artykuł z nr 4.09 "Jachtingu"
Szczęście pod żaglami
dla "Zwierciadła"
ABC - Jak słupek rtęci wpływa na trasę rejsu
czyli spoglądaj na barometr
ABC - Blondynka wśród gwiazd
w nr 11/2008 "Jachtingu"
ABC - Gdy zabraknie Ci mapy
narysuj ją sobie sam
"Jachting" 10.2008
ABC - Urok wysp
Artykuł w nr.9.2008 "Jachtingu"
ABC- Urok przylądków
Artykuł w "Jachtingu 8.2008
ABC -Urok cieśnin
artykuł w "Jachtingu" nr.7/2008
 
Szkoła pod Żaglami
26.08.2009
reaktywacja
Moja księgarnia
22.11.2005
dostępnych pozycji
 
 
Projekt i wykonanie Simple Frame