 |
| dowódca |
Czasy były ciężkie (a kiedy nie były ?) i na organizację rejsów brakowało funduszy. Pomysł międzynarodowego rejsu wynikał więc z nadziei,że inni za nas zapłacą. Zaprosiliśmy do współpracy Amerykanów i Rosjan,a że był to czas "pieriestrojki" i jednym i drugim zależało na kontakcie,Polacy trafili się w samą porę.
Decyzje zapadały na najwyższych poziomach - w Departamencie Stanu USA i w centralnym Komitecie Komsomołu.Najtrudniej było ustalić wspólny program nauczania w tej Miedzynarodowej Szkole pod Żaglami.Planowany był symboliczny rejs dookoła świata,ale ostatecznie wyszedł rejs wokół Ameryki Południowej (śladami "Śmiałego").Oficjalnym organizatorem rejsu była Liga Morska.
Ze zdobyciem jachtu też nie było łatwo i Polski Związek Żeglarski używał wszelkich argumentów,żeby nie dać "Pogorii", która najbardziej nadawała się do tego celu.
Ostatecznie jednak 1 września 1988 roku spod Westerplatte wypłynęła załoga złożona z 10 Rosjan,10 Amerykanów i 10 Polaków.
 |
| Okrążanie Hormu - 2 tygodnie sztormu |
Rejs obfitował w niespodzianki: zamiast przez Cieśninę Magellana (trudności ze strony władz chilijskich) "Pogoria" popłynęła wokół Hornu trafiając na serię przeciwnych sztormów i załoga spędziła dwa tygodnie ferii zimowych i Nowy Rok na olbrzymim rozkołysie w Cieśninie Drake'a.
Po przejściu Kanału Panamskiego "Pogoria" zawinęła do Hawany na Kubę,co owocowało zakazem wstępu (również dla Amerykanów) do Miami. Po dwóch dobach na redzie Miami "Pogorię" pod osłoną nocy wprowadził do portu pilot z Navy...
W samym porcie awantura zrobiła się o radziecką flagę, że wogóle wisi, wcześniej Rosjanie protestowali, że powiesiliśmy ich banderę niżej. I tak wesoło bioegło nam życie pokładowe.
 |
| - Zwinąć górny marsel! |
Wiosenny przelot przez Atlantyk (marzec) był burzliwy, ale załoga już była obyta z ciężką pogodą. W Europie zaliczyliśmy Londyn, Sztokholm i St.Petersburg (wówczas jeszcze Leningrad). Rejs zakończył się w Gdyni wejściem pod pełnymi żaglami do Basenu Prezydenta z całą załogą w paradzie rejowej. Wiatr był słaby, więc na taką ekstrawagancję mogłem sobie pozwolić.
Niedawno dzwonił ze Stanów Russel Droke, najlepszy amerykański załogant, który wygrał udział w drugim semestrze właśnie swoją postawą. Dziś, po 15 latach, on mi dziękuje za tamten rejs, który okazał się dla niego przełomowy.
Komentarze Russela Droke'a:
I still have dreams about being on the ship at least once a month.
I think often of how many decisions that I've made, and many talents that
I have are a direct result of what I experienced, gained, and learned on
Pogoria.
I feel I was very fortunate and blessed that I was part of such a
wonderful opportunity and experience.
 |
| Miedzynarodowa Szkoła 1988/89 |
These 9 months were during a time when a teenager is very impressionable
and undecisive about many aspects of life. I feel and I know that Pogoria
helped solidify the direction I needed to take in my life. This is due in
part to personal contemplation that can take place while staring at a
sunset at sea, and while speaking to helpful concerned adults like
Kazimierz Robak, Marian Wilusz, and everyone else that made time for me
and others like me. It increased my love of God, family, and fellowman.
Pogoria opened my eyes to realities of life, and helped me realize the
endless possibilities available for fulfillment in life.
My only regrets are what I personally did not do to contribute more to the
experience of others. I had a great chance to learn from seasoned Polish
leaders, mature Russian and American adults, and interesting Polish and
Russian boys and I did not take a positive advantage of the time and
exposure to the wide spectrum of knowledge that was offered. I was
immature and I did many immature things that I regret.
I'll send you more later. I hope you accept my words as sincere, and I
hope they are helpful to your cause.
Thank you for what you've done to me and for me.
Russel Droke
A oto po latach przesyła mi Jurek Knabe (ten ze "Śmiałego i wielu innych wypraw) zapomnianą fotę z Londynu, właśnie z tego rejsu.
Przyjrzyjcie się jak wygląda kose spojrzenie Kapitana.