Szukaj na stronie    
   
· O sobie · Jachty · Rejsy · Książki · Filmy ·  Wywiady · Publicystyka · Oferta · Kontakt · Dziennik · Poczta butelkowa ·
· Sklep ·
Pogoria, Antarktyka - 1980-81
 

W drugiej połowie roku 1980 w Polsce wrzało.Powrót "Pogorii" z Operacji Żagiel, który powinien być triumfem, spowodował olbrzymie zamieszanie.Po kraju gruchnęła plotka, że to luksusowy jacht Prezesa tv, że złotymi klamkami, sauną obsługiwaną przez mulatki i stajnią dla konia...


   Konfuzję pogłębił fakt, że w zagranicznych czarterach zarobiliśmy trochę pieniędzy - ze strony Armatora nikt nie chciał przyjąć tych trefnych, jak się wydawało, pieniędzy.

  Wkrótce potem rozgorzała dyskusja co zrobić z żaglowcem, który wybudowała telewizja, choć telewizja nie zajmuje się budową ani eksploatacją żaglowców.

   Wybawieniem z tej niezręcznej sytuacji, kiedy przeważały głosy "rozsądku" (sprzedać! sprzedać!) stała się propozycja Polskiej Akademii Nauk (prof.Rakusa - Suszczewski), by żaglowcem przetransportować polarników na stację PAN im.Arctowskiego na Południowych Szetlandach...


Skok przez Cieśninę Drake'a
   "Pogoria" stała oblodzona w Basenie Prezydenta, gdy 7 grunia wypływaliśmy w rejs, a załogę stanowiła zbieranina ludzi bez większych kwalifikacji.Niewątpliwie mogłem się czuć pewnie z kapitanami Darkiem Boguckim, Andrzejem Marczakiem i Jankiem Kłosowskim,ale pozostałych trzeba było ćwiczyć od podstaw - w chodzeniu po rejach.


   Przez Bałtyk i Morze Północne przebijaliśmy się w sztormach.Na wigilię stanęliśmy na kotwicy pod Falmouth, głównie po to, by reperować podarte żagle. Bosman Wojtek Fok miał pełne ręce roboty. Załoga zamiast wygladać pierwszej gwiazdki, wisiała na pertach i przyszywała żagle do rej. Była to już jakby inna załoga - zgrana, doświadczona, kompetentna. 

   Po dwóch miesiącach szybkiej żeglugi byliśmy w Zatoce Arctowskiego...

  Jest to niezwykłe przeżycie, gdy płynie się pod żąglami pomiędzy górami lodowymi. Na nasze spotkanie wyleciał śmigłowiec i wypłynął ponton, a na dwóch zakotwiczonych w Zatoce statkach kapitanowie wymieniali uwagi:
- Wyjdź na mostek, bo takiego widoku nie zobaczysz prędko: barkentyna wchodzi pod żaglami.

  Kapitana, który to mówił spotkałem kilkanaście lat później w Kapsztadzie; był moim gościem na "Fryderyku Chopinie" i opowiadał jak pewnego dnia będąc w Zatoce Admiralicji widział żaglowiec wchodzący pod pełnymi żaglami...

  Spokój w Zatoce panował tylko w ciągu dnia, w nocy przyszedł wiatr o sile 12 stopni i nie było mowy o tym, by utrzymać "Pogorię" na kotwicy.

   Schowaliśmy się za wyspę Dufayel, ale tak wiało, że nie wystarczało pracować silnikiem "cała naprzód". Rozpędzałem statek w baksztagu,by z najwyższym trudem zrobić zwrot przez sztag,a gdy już szybkości nie starczało odpadałem ponownie do baksztagu - takie ósemki kręciliśmy do południa następnego dnia, gdy wszystko się uspokoiło.

  Powrót był równie szybki jak żegluga tam, choć mniej przyjemny, bo załoga zabranych ze stacji naukowców nie chciała być załogą, tylko "pasażerami": nic nie robić, tylko dać się karmić i wieźć... Z czymś takim spotkałem się pierwszy raz w życiu!

  Drugim nieprzyjemnym momentem było spotkanie na Łabie koło Cuxhaven polskiego statku "Popławski". Była gęsta mgła, a motorowiec płynął jednokierunkowym szlakiem "pod prąd" nie nadając sygnałów mgłowych...   

 W spotkaniu utraciliśmy bukszpryt, a fokmaszt tak się pogiął, że trzeba go było zdemontować.
   - Wszystko będzie jak dawniej - powiedzieli mi stoczniowcy na powitanie w Gdańsku i wzięli się do roboty.Słowa dotrzymali.

   Na rozprawie w Izbie Morskiej okazało się, że "Popławski" mógł płynąć "pod prąd", bo dostał specjalne pozwolenie,a nie nadawał sygnałów, bo oficer wachtowy nie ośmielił się przestawić pilota, który właśnie stał w miejscu sygnalisty, a kapitana nie było na mostku...

   Tak oto ominęło mnie triumfalne powitanie w Hamburgu (mieliśmy na pokładzie niemiecką ekipę telewizyjną) po bohaterskim rejsie, a także uznanie polskiego środowiska. Rejs został wstydliwie przemilczany i wówczas i później, gdy rejsy żeglarskie do Zatoki Admiralicji stały się codziennością.

O wypadku napisałem w "Jachtingu" w maju roku 2007, by nikt nie mógł mi zarzucić, że opisuję dramaty morskie innych żeglarzy,a przemilczam swój.

 
Ranking stron żeglarskich
 
Wspominkowy rejs, 20 lat później
Poszukujemy uczestników Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami z roku 1988/89
Śmiały, Ameryka Płd. - 1965-66
pierwsza polska wyprawa oceaniczna o charakterze naukowym.
Polonez, Regaty OSTAR - 1972
pierwszy udział polskich żeglarzy w regatach samotnych przez Atlantyk.
Polonez, Dookoła świata - 1972-73
najtrudniejsza trasa - Ryczące Czterdziestki i Przylądek Horn.
Polonez, Rejs rodzinny - 1976-77
z dziećmi w długim rejsie.
Pogoria, Antarktyka - 1980-81
rejs z polarnikami do stacji im.Arctowskiego
Pogoria, Szkoła pod żaglami-1983-84
udany eksperyment oświatowy,kontynuowany od 20 lat
Pogoria, Kanada - 1985
rejs Papug
Pogoria, Class Afloat - 1985
Kanadyjska wersja Szkoły pod Żaglami.
Atlantis - 1986-87
wśród niemieckiej załogi i pasażerów
Pogoria, Ameryka Płd. - 1988-89
Międzynarodowa Szkoła 15-letnich Rosjan,Amerykanów i Polaków
F. Chopin, Columbus Regatta - 1992
Wielkie regaty żaglowców przez Atlantyk.
F. Chopin, Płd. Atlantyk - 1994
Fundacja Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami organizuje rejsy na swoim żaglowcu.
Lady B., Dookoła świata - 1999-2000
rejs trasa pasatową,ale w porze huraganów na Pacyfiku
 
Szkoła pod Żaglami
26.08.2009
reaktywacja
 
 
Projekt i wykonanie Simple Frame