 |
| Non-stop Asi czyli mantryzacja obyczaju II |
 |
| |
Dlaczego Pan kłamie, Panie Kapitanie?
Dopiero niedawno, powiadomiona przez przyjaciół, odkryłam na Pańskiej stronie internetowej kuriozalny Pański tekst sprzed paru miesięcy (http://www.krzysztofbaranowski.pl/article_304.php), tekst zawierający absurdalne i krzywdzące zarzuty dotyczących mojego samotnego rejsu dookoła świata na jachcie Mantra Asia. Są to całkowicie nieprawdziwe zarzuty, utrzymujące, jakobym ukrywała fakt wejścia do Port Elizabeth podczas tego rejsu. Pragnę zatem pragnę wyjaśnić, że nigdy niczego nie ukrywałam. Fakt wejścia do Port Elizabeth (w RPA) w celu przeczekania silnego sztormu odnotowany jest w moim oficjalnym Kalendarium Rejsu, uczynionym i opublikowanym natychmiast po zakończeniu rejsu, jeszcze w Panamie. Kalendarium to natychmiast przesłałam do PAP oraz opublikowałam na obu opisujących mój rejs witrynach internetowych. O fakcie wejścia do Port Elizabeth mówiłam publicznie wielokrotnie zaraz po powrocie do kraju, zarówno podczas wystąpień w mediach jak i podczas oficjalnych wystąpień publicznych, jak np. na gali wręczania nagrody Conrada w Gdańsku na początku b.r. Nikt o zdrowych zmysłach i znający się na żeglarstwie nie może sobie chyba wyobrazić, że mogłabym próbować ukrywać fakt wejścia do portu mając przecież pełną świadomość, że na obu moich stronicach internetowych codziennie na bieżąco ukazuje się bardzo dokładna aktualna pozycja jachtu, i każdy w każdej chwili może sprawdzić gdzie aktualnie jacht się znajduje. A Pańska teza, jakobym miała rzekomo wchodzić tam pod pseudonimem, jest tak absurdalna, że nie wymaga dalszego komentarza.
Mimo wejścia do Port Elizabeth, nadal podtrzymuję tezę, że rejs mój miał charakter rejsu non-stop, o takim bowiem charakterze rejsu decyduje w głównej mierze sposób przygotowania jachtu i żeglarza na trasę. Rejs mój miał charakter zupełnie prywatny, i nie podlegał regułom żadnych organizacji. Organizatorem byłam ja sama wraz z armatorem jachtu, Andrzejem Armińskim, i to my właśnie ustalaliśmy kryteria tego, jeszcze raz podkreślam, zupełnie prywatnego rejsu.
Chcę podkreślić po raz setny, że ja nie płynęłam po sławę i zaszczyty – ja płynęłam dla własnej frajdy, dlatego, że kocham morze i żeglowanie. Niech Pan, Kapitanie, pozostanie największym polskim samotnym żeglarzem, nie mam nic przeciwko temu – tylko, dlaczego stawia mi Pan tak absurdalne i nieprawdziwe zarzuty? Z zawiści? Nie warto!
A przy okazji: zdumiewa mnie lekceważący stosunek do kobiet-żeglarzy, bijący z Pańskiego tekstu.
Z żeglarskim pozdrowieniem Joanna Pajkowska
*
„Tak mało trzeba, żeby było super…”
(wyciąg z dziennika mailowego zamieszczonego na stronie www.mantra28.pl wg pierwotnej wersji)
Przylądek Igielny 17.11.08
10:15 UT
34°53'S 20°00'E SMS z godziny 11.15 PL otrzymany od Asi: Cape Agulhas zdobyty! Wymęczony pod wiatr i fale, ale jest! Teraz kierunek Atlantyk.
Ocean Indyjski 15.11.08
09:00 PL
34°16'08"S 24°55'E Dzieki za polska nazwe dla ptaka gannet, dostalam kilka odpowiedzi. Nazwa gluptak jest okropna i ja odmawiam uzywania jej. Te ptaki sa piekne, takie male albatrosy, fruwaja bardzo elegancko i dystyngowanie, nie wiem dlaczego gluptak...
No nic, najwazniejsze, ze ja znow w drodze, predkosc moze nie rewelacyjna, ale fala nie duza, bardzo dluuuga i jest bardzo fajnie. Dosc zimno, wiatr slaby, poludniowy, prosto z Antarktydy (chyba). Staram sie bardzo wykorzystac maksymalnie ta poprawe pogody, nie wiadomo dokladnie jak dlugo sie utrzyma, ale nie moge plynac szybciej, niestety. Jest lekki korzystny prad, bardzo to lubie, zyskuje pare mil za nic. Jest pieknie, slonce swieci, w nocy byl wielki ksiezyc tuz po pelni, fantastycznie! Tak malo trzeba, zeby bylo super! Pozdrawiam, Asia
Ocean Indyjski 11.11.08
33°58'13"S 25°39'20"E W poniedziałek (10.11.) byl piekny dzien, po prostu idealny dzien na morzu. Wiatr najpierw slaby, potem 12-15 wezlow, sloneczko, morze gladkie, delfiny, mnostwo ptakow. Sa to moje ulubione morske ptaki, znam tylko ich angielska nazwe, gannet. Wyspa Bird Island, w poblizu ktorej plynelam jest podobno ich miejscem zamieszkania. Bylo tak pieknie, ze nie bardzo chcialam wierzyc w prognoze pogody na silny przeciwny wiatr. Niestety, prognoza sie sprawdzila, przyszedl ten wiatr, gdy mialam jeszcze ponad 20 mil do miejsca do kotwiczenia. Zajelo mi to ponad 6 godzin, prawie o polnocy zakotwiczylam przy plazy w Port Elizabeth. Czekam cierpliwie na poprawe pogody. Nawet jestem spokojna i cierpliwa, ten moj rejs to kontakt z przyroda i natura. Z przyroda nie walcze, musze przeczekac. Ten rejon poludniowej Afryki to silne, zmienne wiatry i wielkie fale. Czekamy, ja i Mantra az fala sie zmniejszy. Asia.
Ocean Indyjski 10.11.08
*
Zgłoszenie wejścia i wyjścia (12-14.11) do Port Elizabeth jachtu MANTRA ASIA pod kapitanem Joanną... Broomhead.
 |
| Odręczne dopiski u dołu formularza dotyczą rozliczenia za trzy dni postoju i tankowanie paliwa. |
DALSZE NIEDOMÓWIENIA
Joanna Pajkowska sugeruje (dopiero teraz), że w rzeczywistości nazywa sie Broomhead. Cytuję, co otrzymałem:
Do Pana Przewodniczącego Jury Jachtsmen Roku
Bardzo prosze o przekazanie pozostałym członkom Jury oraz redakcji czasopisma Jachting niniejszego oświadczenia.
Ponieważ pojawiają się ciągle absurdalne zarzuty o moim rzekomo pod pseudonimem wejściem do Port Elizabeth pragnę wyjaśnić, że do w/w portu, jak i do każdego portu na świecie wchodzę posługując się moim polskim paszportem i nazwiskiem jakie figuruje w tym paszporcie. Jest to jedyny paszport jaki posiadam. Jakie nazwisko figuruje w moim paszporcie objęte jest przepisami ustawy o ochronie danych osobowych i publikowanie go bez mojej zgody jest naruszeniem tych przepisów. Oczywiście mogę udostępnić Panu Przewodniczącemu mój paszport w celu weryfikacji tego oświadczenia.
Z poważaniem
Joanna Pajkowska
Zdarza się czasem choć niezmiernie rzadko, że nazwisko odpowiada rysopisowi, ale sprawdziłem w słowniku -
broom - miotła, head - głowa
Oczywiście żadnych wniosków nie można wyciągać (chociażby ze względu na ochronę danych osobowych), tym bardziej, że nazwisko nie określa koloru włosów.
W encyklopedycznym słowniku Webstera najbliższym określeniem jest broomstick jako określenie latającej miotły czarownicy.
Uprzejmi znajomi Joanny ( już byli znajomi ) donieśli, że żeglarka od lat znana jest pod przezwiskiem MIOTŁA (po ang. broom).
Jesli jednak Asia Pajkowska to faktycznie Joanna Broomhead, to czemu nikt o tym nie wiedział i nasza bohaterka nie powie tego wyraźnie. Będąc osobą znaną i do tego rekordzistką, wypada poinformować opinię publiczną o stanie faktycznym. Myślę, że "Fakt" mógłby to rozrobić.
|
| |
|
|