Literacki opis samotnego rejsu dookoła świata na jachcie „Polonez”, parokrotnie wznawiany i tłumaczony na języki obce.
Wydawnictwo Iskry, 1974, 1975, 1981
Wydawnictwo Muza, 1996 Biblioteka Szkoły pod Żaglami 2010
 |
| Wydanie z roku 1974, ... | |
 |
| ...1981, ... | |
 |
| ... oraz 1996 | |
 |
| ...2010 |
"Rzeczpospolita"
(26.11.2010)
Polski jacht "Polonez" stał się trampoliną do międzynarodowej sławy polskiego żeglarza Krzysztofa Baranowskiego. Opłynął nim świat dookoła trasą najtrudniejszą z możliwych, w czasach, gdy o GPS nikomu się jeszcze nie śniło, i opisał ten rejs w sposób, w jaki nim przed nim ani po nim tego nie zrobił. "Droga na Horn" należy do tych książek, które powinny być wznawiane co dekadę, ponieważ się nie starzeją.
Wielu żeglarzy opływało samotnie glob, po czym zanudzało czytelników cytowaniem monotonnych wpisów w dzienniku pokładowym. Baranowski tego grzechu nie popełnia, ponieważ reportaż ma we krwi. Od autoironii nie stroni. Pomyłek i porażek nie ukrywa, bawi się z czytelnikiem grami słownymi, a przy okazji wprowadza go w świat nauki i techniki. Pokazuje, w jaki sposób samotny żeglarz ma do czynienia ze statyką, fizyką fal, meteorologią, psychologią, a nawet dietetyką:
"Znów barometr spada, wiatr z NW. Nadchodzi niż. Znów się garbię. Rytm dnia niezmienny. Dziś na obiad błyskawiczny rosół z kluskami, stek z kopiatą porcją ryżu i butelka wina."
Krzysztof Kowalski
Sail-ho!
Opowieść o samotnym rejsie wokółziemskim Krzysztofa Baranowskiego na jachcie POLONEZ.
O przygotowaniach do rejsu, rejsie, walce ze sztormami, techniką i samym sobą, a w końcu o realizacji żeglarskich marzeń.
Krzysztof Baranowski, poza tym, że jest doskonałym żeglarzem, jest też doskonałym pisarzem - książkę czyta się jednym tchem.
Jacek Kijewski
"Autobiografie polskich sportowców samotników"
( Oficyna TUM, Gniezno 2005 )
Narracje autobiograficzne Baranowskiego, jeśli uwzględnić ich tematykę, są podobne do relacji innych samotnych żeglarzy. Można więc zadać zasadnicze pytanie: Czym różni się reportaż (w wydaniu Baranowskiego) od innych analizowanych przeze mnie tekstów, czy występuje jakaś differentia specifica? Zbigniew Bauer, piszący o reportażu in genere, ma szereg innych wątpliwości.
Kim wszakże jest „reporter”? Naszym wysłannikiem w te obszary świata, których sami odwiedzić nie możemy lub nie chcemy? Systematycznym, wyposażonym w integralną wiedzę „interpretatorem” rzeczywistości, której pojąć nie potrafimy? Może współczesną wersją Melville’owskiego żeglarza Izmaela [...], który [...] pozostaje w wiecznej pogoni za umykającym mu białym wielorybem nie wiedząc, iż ów stwór z głębin i ciemności, to on sam? A może wreszcie przewrotnym, wyposażonym w narzędzia dane mu przez intertekstualność współczesnej kultury, „monterem” różnorakich tekstów i form podawczych, który tylko na chwilę stabilizuje swój monolog w ramach rozpoznawalnego przez czytelnika gatunku (reportaż, artykuł publicystyczny, cytat, prezentacja quasidramaturgiczna), by natychmiast zakwestionować go przy pomocy metatekstu, zawartego w odrębnych partiach wypowiedzi?
Baranowski jako autor i narrator reportaży o samotnym jachtingu wciela się we wszystkie wymienione przez Bauera role. Opłynął świat, w zaskakujący, niespotykany dotąd, szalenie zmysłowy sposób opisał i zinterpretował przestrzeń, w której przyszło mu spędzić wiele miesięcy. W jego inteligentnie „zmontowanych” reportażach podróżniczych czytelnik odnajduje zadziwiające bogactwo form wypowiedzi, gier językowych i intertekstualnych.
Małgorzata Okupnik