Szukaj na stronie    
   
· O sobie · Jachty · Rejsy · Książki · Filmy ·  Wywiady · Publicystyka · Oferta · Kontakt · Dziennik · Poczta butelkowa ·
· Sklep ·
Po Superkolosie w Gazecie Wyborczej
 

Krzysztof Baranowski - wybitny żeglarz, kapitan jachtowy, dziennikarz, nauczyciel. Jako drugi Polak samotnie opłynął kulę ziemską, jako pierwszy Polak zrobił to dwukrotnie. W tym roku został uhonorowany nagrodą Super Kolosa za całokształt swoich osiągnięć.

 

Moje serce zostało w ...

 

Wiele jest takich miejsc, ale jako zupełnie wyjątkowe wspominam Kanały Patagońskie. Od czasu gdy tam byłem minęło już 40 lat. To ponad 1000 mil drogi wodnej, kanały ciągną się od południa Chile do jego środkowej części. Od oceanu osłonięte są szeregiem wysp, od strony lądu ciągną się góry. Na ich szczytach leży śnieg, poniżej widać lodowce, które w zależności od grubości mają różne barwy, od fioletu do zieleni. Potem jest szara albo czarna skała, na dole niezwykle bujna roślinność, jeszcze niżej żółty piasek i wreszcie błękitna woda. Roślinność aż bucha, wciska się wszędzie, w każdą szczelinę między skałami. Do tego jeszcze czerwone kwiaty - kopiły - symbol Chile. Nawet fiordy norweskie bledną. Jeśli dodać surowość klimatu i  dzikość miejsca oraz trudności, które trzeba pokonać żeby się tam dostać, bo z Europy trzeba żeglować parę miesięcy w jedną stronę, to wszystko razem robi niezapomniane wrażenie. Z tym, że takie widoki można podziwiać tylko w tych rzadkich momentach, gdy świeci słońce, bo przeważnie pada tam deszcz. Panuje surowy klimat, temperatury są niskie. Teren jest prawie nie tknięty przez ludzi, a 40 lat temu były tam nawet fragmenty nie naniesione na mapę. Po tylu latach ciągle mam ten obraz przed oczami. Chętnie bym tam wrócił i jeszcze raz przepłynął ten fioletowo - zielony wąwóz.

 

Niezapomniany dzień w podróży...

 

Dobrze pamiętam dni powrotów z eksponowanych rejsów. Przede wszystkim w 1973 roku, kiedy wróciłem z mojego pierwszego samotnego rejsu dookoła świata. Byłem zdumiony widząc tłumy w Świnoujściu a potem w Szczecinie, nie spodziewałem się czegoś takiego. Do głowy mi nie przyszło, że tyle ludzi przyjdzie, by mnie powitać. Zresztą nigdy się to potem już nie powtórzyło. Gdy w 2000 roku wracałem z drugiego samotnego rejsu dookoła świata, stał w Łebie również spory tłumek, ale już taki do ogarnięcia wzrokiem.

 

Na pewno do końca życia będę pamiętał też drugi dzień sztormu na Oceanie Indyjskim. Fala urosła wówczas do rozmiarów kilkunastu metrów. Wielkość niezłej kamienicy. Gdy taka kamienica załamuje się i zwala na jacht, to bardzo nim poniewiera. Mój jacht też sponiewierała. Miał wiele uszkodzeń, m.in. silnika. Warunki były ekstremalne i cieszę się, że wyszedłem z nich cało. Przesłałem wówczas do kraju krótką wiadomość, że jacht się wywrócił. Spowodowało to szereg dyskusji, czy jacht jest źle skonstruowany, czy może Baranowski dla zyskania popularności nadaje takie androny. Po powrocie długo musiałem się tłumaczyć, właściwie do dziś się z tego tłumaczę. Dopiero kilka lat później, gdy podczas wielkich regat na Morzu Irlandzkim potężny sztorm wywrócił kilka jachtów, przestano mnie już pytać, jak to możliwe, że się wywróciłem. Fachowcy, którzy twierdzili, że jacht balastowy jest tak skonstruowany, że nie może się wywrócić, zmienili zdanie.

 

W podróż zawsze zabieram...

 

Lista jest długa. Zawsze zaczynam od worka żeglarskiego. No chyba, że akurat jadę w góry... Potem oczywiście maszynka do golenia i obcinarka do paznokci. Poza tym „Mity greckie” Roberta Gravesa. Mogę je czytać na okrągło.

 

W Polsce najbardziej lubię...

 

Każdemu żeglarzowi mogę polecić Łebę. Sympatyczna miejscowość, nieco zapyziała zimą ale kwitnąca w lecie. Trochę niedoceniona, a z wielkim potencjałem. Ma przepiękną marinę, żeglarski raj. Mam do Łeby olbrzymi sentyment, bo jej władze niezwykle mi pomogły, przy organizowaniu drugiego samotnego rejsu dookoła świata. Jeździłem wówczas od miasta do miasta szukając portu macierzystego, którego nazwę mógłbym wpisać na rufę, a który jednocześnie pokryłby koszty remontu jachtu. Obiecała mi Gdynia, ale potem wycofała się. Odmówiły mi Gdańsk,  Darłowo, Kołobrzeg,  Świnoujście i Ustka. Dopiero Łeba dorzuciła mi trochę pieniędzy i dzięki temu mogłem wyruszyć. Wdzięcznie to wspominam.

 

Najlepsze wakacje spędziłem w ...

 

Reaguję alergicznie na słowo wakacje, nie uznaję ich z założenia. Nie znoszę siedzieć w miejscu, nie znoszę się opalać. Niestety moja żona ma inne zdanie na ten temat, dlatego jeżeli jeżdżę na wakacje, to robię to dla żony. Ostatnio byliśmy na Teneryfie. Zniosłem to prawie bezboleśnie, bo trzymam tam jacht, więc mogłem się trochę przepłynąć. Polacy rzadko żeglują w tym regionie, większość jeździ do Chorwacji. Tymczasem na Kanarach są wspaniałe wiatry, a w Chorwacji jest owszem świetne wino, natomiast wiatru albo nie ma wcale, albo jest go za dużo.  

 

Mój ulubiony hotel...

 

Podobnie jak wakacje, hotele nie robią na mnie żadnego wrażenia. Moim ulubionym hotelem jest  jacht.

Niebo w gębie poczułem...

 

Bardzo lubię słodycze, jak mówią Anglicy, mam słodki ząbek. Poluję zwłaszcza na mus czekoladowy. W Polsce najlepszy znalazłem w kawiarni Hotelu Bristol, w Warszawie. Polecam, autentyczne niebo w gębie. A na świecie, najsmaczniejszy jadłem chyba w Grecji.

 

Moja noga nie postanie więcej w ...

 

Nie zarzekam się, bo wiem że żadne zapewnienia i tak nic nie pomogą. Nie chcę wymieniać miejsc nie sympatycznych, zwłaszcza, że nie wiadomo czy się tam znowu z różnych powodów nie będę musiał się pojawić. Powtarzam tylko: nigdy nie mów nigdy.

 

Wkrótce będę w drodze do...

 

Najpierw jadę na narty, na lodowiec. Pogranicze szwajcarsko-włoskie. Potem do Mikołajek, gdzie w na przełomie czerwca i lipca odbywają się na regaty aktorów. Oczywiście nie mogę startować jako zawodnik, służę więc jako lewy szotowy, czyli taki pomocnik do wszystkiego. Przy tej okazji są też regaty old-boyów, na Optimistach. To takie jednoosobowe dziecięce łódeczki, w które dorosły człowiek się prawie nie mieści. Zabawnie jest, jak stare byki wpychają się w te wanienki a potem jeszcze ścigają. A regaty z natury rzeczy uwielbiam.

 
Ranking stron żeglarskich
 
Dekalog wartości
Wystawa portretów 12 osób "którzy niczego już udowadniać nie muszą"
Kapitan i jego sekta
Nasze Morze październik 2011
Ten, który wypił umiera pierwszy
rozmowa Mirka Migasa z miesięcznika "Na Zdrowie"
Dryf i hals to nie pedał i gaz
K.Kowalski "Rzeczpospolita" 12.11.09
Kapitan musi być despotą ("Cogito" nr 16/09)
"Cogito" 16/09
Do szkoły chodziłem z prądem
wywiad "Polska, The Times" 21.07.2008
Po Superkolosie w Gazecie Wyborczej
15.03.2008
Kobieta i styl
mężczyzna, którego warto poznać
Nie potrafię...
wywiad dla londyńskiej "Cooltury"
Drobinka na wielkim oceanie
Allianz wspiera żeglarstwo
Dziennik Bałtycki
Budownictwo Okrętowe
Cigaro
Przekrój
Raport VIP
Elite
Razem - 1980 r.
Bussines Class
Wywiad w magazynie Bussines Class
 
Szkoła pod Żaglami
26.08.2009
reaktywacja
 
 
Projekt i wykonanie Simple Frame