Już parę razy zmyłkowe wskazania GPS wywiozły mnie „w krzaki”, polecam więc , zgodnie z dobrą praktyką morską, prowadzenie na mapie zliczenia nawigacyjnego.
Tak pływali Chińczycy, a po nich Kolumb, tak pływali nasi pradziadkowie, a po nich my. Zliczenie pokazuje, jak to się stało, że znaleźliśmy się w tym miejscu, a nie innym – GPS wyświetla tylko pozycję, a jeśli jest połączony z plotterem – pokazuje kawałek ostatnio przebytej drogi, później ten kawałek trasy wygasa (chyba, że nastawiona inna opcja).
Skoro już o Kolumbie mowa, to warto wytknąć mu podwójny przekręt nawigacyjny. Zliczając przebytą drogę zaniżał dzienne przebiegi, by załoga nie obawiała się, że już tak daleko zapłynęli. Z drugiej strony sam się nabrał niewłaściwie obliczając wielkość Ziemi – gdy dopływali do dzisiejszych Bahamów, Kolumb sądził, że jest w pobliżu Japonii.
Nam się wydaje, że już nie popełniamy takich kardynalnych błędów, że już wiemy jakiej długości jest mila morska i ile wynosi przebyta droga. Przykłady morskich tragedii, które omawiamy w innym miejscu wskazują, że nie żeglujemy ani w części tak dobrze, jak Kolumb… Gorzej – najczęściej nie prowadzimy żadnego zliczenia i zdarza się, że nie wiemy dokąd zapłynęliśmy, dopóki nie zobaczymy znajomych główek portowych.
O cóż więc chodzi? Zliczenie proste polega na wykreśleniu kąta drogi (KD) po wcześniejszym uwzględnieniu wszystkich poprawek dodawanych do kursu kompasowego – a więc deklinacji magnetycznej dla danego obszaru (każda mapa podaje), dewiacji kompasu sterowego (tabelkę i wykres znajdziemy w kabinie nawigacyjnej), dryfu czyli poprawki wiatrowej (oszacujemy na oko) i znosu pod wpływem prądu (kierunek i siłę prądu odczytamy z odpowiedniego atlasu lub z tabelki pływów na mapie).
Każda z tych poprawek ma swój znak i lepiej się w nich nie pogubić. Na przykład deklinacja magnetyczna jest określana czasem stronami świata: jako zachodnia (W - ujemna) lub wschodnia (E – dodatnia), dewiacja jest różna dla różnych kursów kompasowych, znos jest dodatni na lewym halsie, a ujemny na prawym, prąd niosący nas w prawo wymaga poprawki dodatniej – w lewo: ujemnej. O prądach pływowych obszerniej innym razem.
Gdy już mamy wykreślony na mapie właściwy kurs (kąt drogi) zaznaczamy na nim swoją pozycję na każdą równą godzinę i zapisujemy stan logu. Jeśli nie mamy wskazań przebytej drogi tylko spirometr wskazujący szybkość, przyjmujemy średnią prędkość wciągu ostatniej godziny.
Czasami pozycję zliczoną trzeba zapisywać częściej (np. co kwadrans) przy szybkiej żegludze, silnym prądzie lub skomplikowanej sytuacji manewrowej (mgła). Ale dopóki nie zmieniamy kursu – zliczenie nazywa się prostym.
 |
| zliczenie proste |
Zliczenie proste – co godzina nanosimy przebytą drogę na niezmienny kurs, zapisujemy godzinę i stan logu.
Gdy wykonamy zwrot lub zmienimy kurs, fakt ten należy odnotować na mapie (godzina/stan logu). Zaczyna się zliczenie złożone, które polega na wykreślaniu kolejnych, przebytych odcinków drogi. W efekcie otrzymujemy pozycję zliczoną, czyli nasze miejsce na morzu w dowolnym momencie. Szacunkowa ocena niektórych elementów tej zabawy może być źle trafiona, ale konfrontacja z pozycją obserwowaną powinna pokazać wielkość błędu.
Pozycję obserwowaną możemy uzyskać z dwóch przecinających się linii pozycyjnych (dwa równoczesne namiary, namiar i izobata, odczyt z GPS itp.) i wtedy ostatnią pozycję zliczoną zaznaczoną jako „x” przenosimy wężykiem do podobnego „x” ale w kółeczku.
 |
| zliczenie złożone |
Zliczenie złożone – po wykonaniu zwrotu obliczamy nowy kąt drogi i odmierzamy kolejne odcinki czasowe. Zapisujemy czas zwrotu i stan logu. Pozycję zliczoną konfrontujemy z pozycją obserwowaną – dalsze zliczenie prowadzimy z pozycji obserwowanej.
Dokładność pozycji zliczonej zależy od właściwej oceny tych poprawek , które ustala się szacunkowo i właściwej oceny szybkości jachtu, który pod wpływem podmuchów i zawirowań wiatru raz przyspiesza, a raz zwalnia. Praktyka pokazuje jednak, że nawet orientacyjne prowadzenie zliczenia na mapie pozwala na lepszą orientację nawigatora niż najbardziej skrupulatne przepisywanie pozycji ze wskazań GPS, gdyż żeglarz świadomie bierze udział w tym co się dzieje z jego jachtem. Względnie częste konfrontowanie zliczenia z pozycją obserwowaną daję gwarancję, że nigdy się nie „zgubimy”. „Zgubienie się” przybiera czasem formę nieprzyjemnego uczucia, gdy podchodzimy pod nieznany brzeg, ale czasem jest autentycznym utraceniem orientacji, które skutkuje katastrofą.