Na tak zadane pytanie jeden z bohaterów Borhardtowskiej opowieści odpowiada:
- Rękawiczki panie kapitanie!
I wszyscy się śmiejemy, bo odpowiedź powinna brzmieć: kurs taki i taki. Ale regulamin służby (wyśmiewany zresztą) sobie, a życie sobie. Sam wielokrotnie używałem płaskiej powierzchni kompasu namiarowego, by postawić kubek z herbatą lub wręcz kieliszek. Nie chodziło o celową profanację przyrządu nawigacyjnego, ale skorzystanie z niezwykłej jego zalety w postaci zawieszenia kardanowego. Na kiwającym się jachcie takie właściwości posiada tylko kompas i kuchenka w czeluściach kambuza.
Informacja o kursie kompasowym potrzebna jest nawigatorowi do określenia kierunku żeglugi, a w efekcie do określenia pozycji i trafienia do portu przeznaczenia. Częste pytanie o kurs kompasowy ma związek z utrzymaniem właściwego kierunku w ciasnych przejściach, kiedy nie tyle chodzi o liczbową wartość tego kursu, co o jego większe lub mniejsze odchyłki.
Kompas magnetyczny stosowany od zamierzchłych czasów (podobno wynaleziony przez Chińczyków) ciągle dominuje na jachtach i statkach, choć powstały już doskonalsze (i coraz mniejsze) żyrokompasy a także zastosowano GPS do wskazywania kierunku żeglugi.
Współcześnie stosuje się odczyt kursu w stopniach w skali pełnego okręgu (360°), choć namiary na obiekty na morzu podaje się często w nawiązaniu do tarczy zegarowej („statek na godzinie drugiej”). Nie zawsze tak było. Stosowano już system półokrężny – od 0 do 180°w jedną i drugą stronę, a więc z zaznaczeniem czy liczymy przez stronę zachodnią czy wschodnią. W tym systemie zachód czyli 270° oznaczano N90W lub S90W, a wschód czyli 090° oznaczano skrótowo N90E lub S90E.
 |
| Systemy wg.J. Czajewskiego |
W systemie ćwiartkowym podział tarczy kompasu był jeszcze bardziej rozdrobniony – zgodnie z nazwą pełna skala dotyczyła tylko ćwiartki okręgu czyli od 0 do 90°, a litery kardynalnych kierunków określały o jaką ćwiartkę chodzi. I tak dzisiejszy kurs 320° podawano jako N40W.
Kardynalne czyli główne cztery kierunki North (000°, 360° ), South (180°), East (090°) i West (270°) to oznaczenia angielskie, niemniej ich pierwsze litery stanowią międzynarodowe oznaczenie. Polskie słownictwo jest bardziej obrazowe, gdyż wiąże kierunki geograficzne z położeniem słońca na niebie (wschód, południe, zachód) i „północ” nie jest wyjątkiem, gdyż słońce jest wtedy dokładnie „po drugiej stronie”.
O ile systemy połówkowy i ćwiartkowy wyszły kompletnie z użycia, o tyle zachowała się do dziś skala w rumbach, co jest tym dziwniejsze, że 1 rumb to 11 i ćwierć stopnia! Zagadka się wyjaśnia, gdy spróbujemy tarczę kompasu dzielić na ćwiartki, ósemki i szesnastki.
Z podziału na ósemki wynikają kursy interkardynalne NE (045°), SE (135°), SW (225°) i NW (315°). Idąc tak dalej dochodzimy połowiąc ósemki i szesnastki do 32 kierunków, które w logiczny sposób wynikły z podziału tarczy 360- stopniowej. Ale gdy podzielimy 360 stopni przez 32 kierunki to wyjdzie nam właśnie taki dziwny ułamek stanowiący wartość 1 rumba.
Każdy z rumbów ma swoje oznaczenie literowe i nazwę (np. północny wschód ku wschodowi - NE by E lub północny wschód ku północy – NE by N). Do niedawna każdy szanujący się sternik morski te określenia znał na pamięć.
Podawanie kątów w rumbach może prowadzić do pewnych konfuzji, gdyż wynik w stopniach będzie ułamkowy , a jednak podaje się zakres widzialności światła nawigacyjnego jako „dwa rumby poza trawersem”. Również położenie obiektu na morzu dość często (może bardziej z tradycji) podaje się w rumbach („od dziobu trzy rumby w prawo”). Gdybyśmy to chcieli podać w stopniach wyszłoby 33 i ¾ stopnia.
 |
| 32 rumby |
Bardzo ważnym kątem stosowanym w nawigacji jest kąt prosty, który żeglarze nazywają trawersem. Trawers liczy sobie 8 rumbów (czy jak kto woli 90°) i tą miarę przykłada się do osiągnięcia pewnych punktów na brzegu czy na morzu, położenia innych jednostek itp.
Określenia kierunków geograficznych stosuje się nie tylko do kursów kompasowych, ale również do kierunków wiatrów (skąd wieje) i prądów (dokąd płynie). Ten związek trwa od pradziejów, gdyż człowiek wielbił wiatry jako bogów i ich kierunki nazywał ich imionami. Do dziś można oglądać w Atenach przy ulicy Eola Wieżę Wiatrów (będącą zresztą w swoim czasie obudową zegara wodnego) liczącą sobie 22 wieki, a na niej reliefy głównych bóstw wiatrowych w postaci uskrzydlonych mężczyzn.
 |
| Wieża Wiatrów w Atenach |
I tak Boreasz był bogiem wiatru północnego, Euros wschodniego, Notos południowego i Zefir zachodniego nie licząc pomniejszych bóstw z kierunków interkardynalnych. Niektóre z tych nazw jak zefir czy bora do dziś pozostały w powszechnym użytku, a tarcza kompasu na zawsze została Różą Wiatrów, choć żadnych bóstw się na niej nie maluje.
Dan Brown w „Kodzie Leonarda da Vinci” przypomina Różę Wiatrów, jej 32 rumby nawiązując zgodnie z tradycją masońską do 32 płatkowej róży i wskazuje, że wszystko ma swoje wytłumaczenie:
„...róża jest ściśle powiązana z pojęciem „właściwego kierunku” w nawigacji - również życiowej. Róża wiatrów pomaga żeglarzom ustalić właściwy kierunek żeglugi, podobnie jak linie róży, czyli południki na mapach”
My równie chętnie nazywamy tawerny i knajpy Różami Wiatrów nie martwiąc się jakimkolwiek związkiem słownym, a w kompasie widzimy tylko jego tarczę wpisaną w 360-stopniowy okręg.
Bogowie wiatrów:
Nadrzędny bóg nad wiatrami – Eol,
podlegają mu:
bóg wiatru północnego - Boreasz
bóg wiatru północno wschodniego – Skeiron
bóg wiatru wschodniego – Euros
bóg wiatru południowo wschodniego – Apelotius
bóg wiatru południowego – Notus
bóg wiatru południowo zachodniego – Livos
bóg wiatru zachodniego – Zefir
bóg wiatru północno zachodniego - Kaikias